Za pierwszym razem trafione
Powiedz, że szukamy rabusiów grobów. To zgromadzi tłum. Każdy ze strzelbą i łopatą się nada. Chcę, żeby zebrali się za godzinę. A nawet szybciej, jeśli zdołacie.
Decker uśmiechnął się, kiedy Cormack ruszył w drogę.
- Teraz jest pan szczęśliwy? – spytał Eigerman.
- Cieszę się, widząc, że posłuchał pan moich rad.
- Pańskich rad, gówno! Decker tylko się uśmiechnął.
- Spieprzaj stąd pan – odezwał się Eigerman. – Mam robotę. Niech pan wróci, jeśli zorganizuje pan sobie pistolet.
- Zaraz to zrobię.
Eigerman patrzył, jak wychodzi, potem podniósł słuchawkę telefonu. Myślał o wykręceniu tego numeru, odkąd zdecydował się pojechać do Midian; numeru, pod który już dawno nie miał powodu dzwonić. Zadzwonił teraz. W parę sekund na linii pojawił się ojciec Ashbery.
- Słyszę, że ojciec zdyszał się? Ashbery od razu wiedział, kto dzwoni.
- Eigerman.
- Za pierwszym razem trafione. Czym się ojciec teraz zajmował?
- Wyszedłem pobiegać.
- Dobry pomysł. Wypocić brzydkie myśli.
- Czego pan chce?
- A jak ojciec myśli? Potrzebuję księdza.
- Nie popełniłem żadnego przestępstwa.
- Nic o tym nie słyszałem.
- Nie używam, Eigerman. Boże, przebacz mi moje grzechy.
- To nie ulega kwestii.
- Więc proszę mi dać spokój.
- Proszę się nie rozłączać!
Ashbery natychmiast wyczuł niepokój w głosie Eigermana.
- No cóż – odezwał się.
- Słucham?
- Ma pan problem?
- Może obaj mamy.
- O czym pan myśli?
By admin | 3. mar 2010 | przemysl filmowy, publikacja artykulu | No Comments »