RSS Feed!

Blogroll

Najnowsze wpisy

chmura much, tak wielka, że same siebie pogrążyły w ciemności

Nie zdołała ocenić jej pospiesznej reakcji. Kon­takt został przerwany natychmiast, a widok poprzez oczy Babette zniknął. Lori znalazła się na progu kuchni.

W głowie słyszała wyraźne odgłosy wydawane przez muchy. Ich bzyczenie nie było echem Midian, lecz czymś realnym. Latały w kółko po pomieszczeniu nad jej głową. Aż za dobrze wiedziała, jaka woń je tu przywiodła, jajeczkujące i głodne; miała też całkowitą pewność, że po tym wszystkim, co zobaczyła w Midian, nie zdoła wyko­nać jeszcze jednego kroku w stronę zwłok na podłodze. To już za dużo śmierci ^ jej świecie, w jej głowie i dookoła. Jeśli nie ucieknie, oszaleje. Musiała wracać na świeże powietrze, gdzie mogłaby swobodnie odetchnąć. Może znaleźć jakiś niewielki sklep i pogadać ze sprzeda­wczynią, ot tak, o pogodzie, o cenach ręczników papiero­wych, o czymkolwiek, równie długo, co banalnie, niecie­kawie.

Ale muchy chciały bzyczeć w jej uszach. Próbowała je odgonić. Wciąż przylatywały jednak do niej, do niej, ze skrzydełkami lepkimi od śmierci, odnóżami czer­wonymi od śmierci.

- Dajcie mi spokój – szlochała. Ale jej gwałtowne zachowanie przyciągało tylko coraz większe ich chmary, zrywające się na dźwięk jej głosu od swego stołu jadal­nego, niewidocznego za plecami. Umysł Lori walczył, by zachować dystans do rzeczywistości, w którą znów zo­stała rzucona, ciało błagało by wyjść z kuchni.

I umysł, i ciało zawiodły. Nadleciała chmura much, tak wielka, że same siebie pogrążyły w ciemności. Niejas­no zdała sobie sprawę, że taka obfitość jest niemożliwa i że to jej psychika tworzy obrazy grozy w swoim pomieszaniu. Ale ta myśl była za słaba, by powstrzymać szaleństwo. Rozum sięgał po tę myśl, lecz chmura była coraz bliżej. Czuła ich odnóża na swoich ramionach i twarzy, zostawiające smużki substancji, w której były unurzane: krwi Sheryl, żółci Sheryl, potu i łez Sheryl. Nadlatywało ich tak wiele, że nie wszystkie mogły znaleźć dla siebie miejsce na ciele Lori, więc szukały drogi do jej warg, pełzły w nozdrza i oczy.

Raz we śnie o Midian, śmierć przyszła jak pył, ze wszystkich zakątków świata, czy tak? I czyż nie stała pośrodku burzy, pieszczona i szczęśliwa świadomością, że umarli składają się na ten wiatr? I oto druga część tamtego snu: horror wobec wspaniałości części pierw­szej. Świat much współzawodniczy z tamtym światem pyłu; świat niezrozumienia i ślepoty; umarłych bez pogrzebu i bez wiatru, który by ich zabrał. Tylko muchy na nich ucztują i rozmnażają się.

W tym współzawodnictwie pyłu i much stała po jednej stronie; wiedziała, nawet gdy całkiem traciła przytomność, że jeśli Midian umrze, a ona nic w tej sprawie nie zrobi, jeśli Pettine, Gibbs i ich kumple rozkopią azyl Nocnego Plemienia, wtedy ona, pewnego dnia obrócona w proch, dotknięta losem Midian, nie będzie miała dokąd ulecieć i dostanie się w ręce much, ciałem i duszą.

By admin | 3. mar 2010 | powracajaca gwiazda, przemysl filmowy | No Comments »

Leave a Reply

Notebooki Promat Yerba Mate Skończyło w wariatkowie prawdopodobnie. A może tutaj, w ziemi, z całą resztą tych sukinsynów.Jeśli tak, mógł policzyć na palcach jednej ręki minuty, które im zostały z nędznego życia. Club Nokia gry do pobrania phone cards Kiedy tylko pokażą głowy spod ziemi. Eigerman przykopie im tak, że od razu wrócą tam, skąd się wzięli. Kulka w mózg. No, niech tylko wyjdą. Niech spróbują się wydobyć.Jego obcas czekał. google seo tools kuchenka bosch frytownica Decker obserwował, jak organizują się oddziały, dopóki nie zaczął się czuć nieswojo. Wtedy wycofał się na stok wzgórza. Czuł wstręt, kiedy patrzył na cudzą pracę; czuł się jak impotent. JW Construction informacje Rwał się wtedy, by pokazać, co sam potrafi. A to zawsze niebezpieczna pokusa. Bo tylko on mógł patrzeć bezpiecznie na stwardniałego do morderst­wa członka, a nawet wtedy musiał zamykać oczy ze strachu, że opowiedzą, co widziały.